Przejechalismy dokladnie 1800km. Zrobilismy 1153 zdjecia, z ktorych wybralismy 96 do zaprezentowania tutaj. Odwiedzilismy pare bardzo ciekawych miejsc, ktore chcielibysmy polecic na chwile wytchnienia miedzy "skrzyneczkami". A moze ci, ktorzy skorzystaja z naszych "tipsow" podziela sie wrazeniami, jakie na nich te miejsca wywarly.
Oto my przy sladach po rodakach /paczka po mocnych/:

Wystartowalismy w piatek po poludniu i tylko droga byla przed nami:

Niektore widoki nie napawaly optymizmem...

Nasi tez na polnoc pedzili...

Mijamy Sundsvall i naprzod...

Czarne chmury zbieraly sie w oddali...

...i zanosilo sie, ze moze byc pod gorke...

...i choc mgly slanialy sie w dolinach...

widoki nam to wynagradzaly.

Ta doline odwiedzimy.

Na szczescie tutaj mglisto nie bylo. Tajlandzki pawilon wybudowany w tym miejscu na pamiatke odwiedzin Tajlandzkiego krola w setna rocznice tego wydarzenia. Jak powstawal mozna zobaczyc pod linkiem:
http://www.ragunda.se/vadsokerdu/thailandskapaviljongen/ombygget.4.1493102fa9fa32e2e7fff787.html
Przy wjezdzie na parking, po prawej stronie bardzo sympatyczny Taj prowadzi restauracje i serwuje dobra kawe /15SEK/.

To juz pare kilometrow dalej, droga nr 87 z Bispgarden w kierunku Ostersund, kierujac sie wedlug drogowskazow "Doda fallet". Krotko mowiac w XVIII wieku okoliczni chlopi utrzymywali sie rowniez z wyrebu i sprzedazy drewna. Drewno splawiali rzeka, az do samego morza. Na przeszkodzie byl jednak 35-ciometrowy wodospad. Wiele bel spadajac z takiej wysokosci pekalo jak zapalki. Przez lata probowali znalezc rozwiazanie tego problemu i przekopac kanal, by ominac wodospad. Wszystkie te proby konczyly sie niepowodzeniem. Az pewnego dnia zjawil sie niejaki Magnus Huss, ktory podjal sie wykonac taki kanal. Po wytargowaniu oczekiwanych apanazy i uzyskaniu potrzebnych pozwolen zabral sie do pracy. Jego pomysl byl bardzo smialy. Wymyslil on zeby przy pomocy systemu rynien tak skierowac wode zeby wyplukala odpowiedni kanal. Nie wszyscy okoliczni chlopi akceptowali jego poczynania i ustawicznie sabotowali postepujace prace. Nocami niszczono powstale budowle. Dokladnie nie wiadomo czy to za sprawa tych sabotazy, czy za sprawa pomylki Hussa w 1796 roku woda poplynela swoja droga i podmyla nieoczekiwanie miejsce pod wodospadem. Spowodowalo to zniszczenie naturalnej bariery skalnej i w ciagu 4 godzin oproznione zostalo cale jezioro o dlugosci 25km i powierzchni 1600 hektarow!!! W ciagu zaledwie 4 godzin wyplynelo okolo 1,5 miliarda metrow szesciennych wody!!! Na szczescie nikt bezposrednio nie zginal, ale podobno lososie mozna bylo zbierac w lesie.
Naprawde warte zobaczenia /wstep bezplatny/. Niestety nie udalo sie nam zrobic ladnych zdjec panoramy tego miejsca ze wzgledu na zalegajace nad nami ciezkie zwaly mgiel /chmur?/.

Bywali tu tez krolowie

Woda tak pieknie wszystko wyplukala:

Probowano tu tez pozyskiwac rude zelaza /stad ta grota/, ale okazalo sie to nieoplacalne

Mozna by pomyslec, ze ktos naczynka robil...

Z takim widoczkiem poranna kawa/10SEK/ smakuje lepiej - STATOIL w Solleftea

Pierwszy renifer w promieniach porannego slonca

Spokoj i cisza...

...ze az sie w glowie kreci...

...i mozna stracic poczucie rzeczywistosci:

A renifery chca sie scigac z autami

Czyzby Laponia byla juz blisko?

Rzeczywiscie!

Dotarlismy do Asele i coz? Nasi juz tu sa!
W Asele corocznie, zawsze w 3-ci weekend lipca odbywa sie najwiekszy jarmark w Laponii. Zjechalo okolo 150tys. ludzi! /skad ich az tylu sie wzielo na tym odludziu?/ Oto link:
http://www.aselemarknad.nu/

Przyjechali czym sie da. Na trojkolowcach

i "taksowkami". /chyba cala Wilhelmina przyjechala ta taxi.../

Mozna bylo kupic nawet misia /jedyne 55 tys. SEK/

Miejscowe "chlopaki" opanowali sztuke jezdzenia skuterami snieznymi po wodzie.
Byly wiec zawody. Niestety duzo czasu zajmowalo wyciaganie skuterow spod wody, bo nie zawsze docierali do mety. Musze przyznac, ze twardziele z nich. W ubieglym roku nagrode podzielono pomiedzy uczestnikow, bo nikt nie ukonczyl zawodow... Potopili wszystkie skutery...

Finalowy wyscig o cale 8tys. SEK

Dotarli nawet kowboje...

...i chlopaki w tak szybkich "furach", ze do hamowania musza uzywac spadochronow!

"Na polnocy komary sa tak wielkie, ze jest pieknie gdy one ssa"...

W okolicach polnocy odbywaly sie zawody w motocrossowym freestyle pomiedzy Szwecja i Norwegia. Niestety jakosc zdjec nie najlepsza, bo chlopaki za szybko "fruwali"

W przerwach na scenie tanczyly pijane panienki, ktore tak naprawde albo tanczyc nie umialy, albo wypily ciut za wiele...

Robili wrazenie

...az dech zapieralo!

To sie nazywa "back flip". Wygrali Szwedzi /jury bylo stronnicze i tez niezbyt trzezwe.../

Przygrywali tez metalowcy... / o 1-ej w nocy to chyba nie najlepszy pomysl... /

"BJORN KORV" - kielbasa z niedzwiedzia. Calkiem smaczna...

Jedziemy na poszukiwanie dalszych przygod. Tutaj juz nasi tez byli /dopisek PL w dymku/, ale dlaczego mapka zniknela?

Chyba chlebek piekli...

Przyjechalismy do Junsele Djurparken zobaczyc biale lwy i bialego tygrysa. Na razie kangurek...

...dzik...

...lamy...

...wielblady...

...jaki...

...i sympatyczne osiolki.

Na terenie tutejszego zoo jest miejsce niesamowite. Niby zwyczajny wiejski sklep... Jednakze w tym sklepie czas sie zatrzymal. Sklep zostal zalozony w 1899roku i po jakims czasie jego prowadzeniem zajal sie syn zalozyciela. Prowadzil go przez lata, a gdy w 1968 roku przyszedl czas, ze mogl przejsc na emeryture po prostu ostatniego dnia swojej pracy wieczorem zamknal sklep i poszedl do domu by juz nigdy do niego nie powrocic. Do dzis wszystko w tym sklepie jest tak jak on to tamtego dnia pozostawil...

Rys byl troche podekscytowany. Czyzby nasza wizyta u niego?

DOTKNALEM WILKA!!!

Tego misia nie chcialbym spotkac; tak szalal, ze myslelismy, ze swoja klatke rozniesie na strzepy!

Tego goscia to ale zona musi zdradzac...

Rosnie mlody los i niczym sie nie przejmuje.

A tak wilki bawia sie z losiami...

Niestety tej najwiekszej atrakcji nie bylo nam dane zobaczyc. Bialy tygrys oraz te dwa mlode biale lewki zaszyly sie gdzies i spaly. Bardzo chcielismy je zobaczyc, bo bialych tygrysow jest okolo 100, a bialych lwow tlko okolo 35-ciu na swiecie. To nie sa albinosy. Niestety kochaja spac i przesypiaja do 20 godzin na dobe.

A to rownie rzadki lisek gorski: /wstep do zoo 130SEK, dzieci 70SEK/

Podziwiam sile natury...

Ta kaskada wodna nazywa sie Namforsen i lezy w Nasaker.

Szkoda, ze zdjecie nie jest w stanie oddac wrazenia jakie robi ten loskot pedzacych mas wody.

Jednakze najwieksza atrakcja tego miejsca sa odkryte prehistoryczne rysunki(?) wykute w skalach. Jest ich tutaj blisko 2500 i licza ponoc okolo 6000 lat. Oto link:
http://www.namforsen.se/english/omg_namforsen.htm

Krotkie info. Zwiedzanie darmo. Warto!!!

Gdy nam droga uciekla do wody zaloga stwierdzila, ze jestesmy na "koszmarnym zadupiu..."

Ale na tych pagorkach jagodki przepiekne...

Wrocilismy do cywilizacji. Jestesmy na Hoga Kusten /Wysokim Wybrzezu/. Ten most to Hogakustenbron. Link: http://www.hogakustenbron.nu/

Widok z tarasu restauracji przy moscie /kawa 20SEK/

Przy parkingu /po prawej jadac z Sundsvall w kierunku na Ornskoldsvik/ jest szlak turystyczny na gorke z wiatrakiem. Piekna roslinnosc tam spotkalismy...

Chyba rzeczywiscie w Polsce bezrobocie spadlo i brak ludzi do pracy...

Nie da sie zapomniec gdzie jestesmy...

"Wysoka linia brzegowa, 286m ponad morzem, najwyzsza na swiecie"

Mimo pieknych widokow czulem sie niezbyt pewnie na tej chyboczacej sie laweczce... /bilet rodzinny - 180SEK/

Mozna tutaj tez przyjsc pieszo /szlak zolty/. Zatoka Botnicka

Schodzimy w dol po stromej scianie do znajdujacej sie tam groty skalnej /szlak niebieski/. Konieczne dobre buty. Wszedzie ostrzezenia: "Wchodzisz na wlasna odpowiedzialnosc"

Zejscie bardzo trudne, ale dobrze zabezpieczone

Juz w grocie. Wrazenie robi ten klon wyrastajacy z wnetrza groty ponad nia

Z powrotem na szczycie. Link http://www.highcoast.net/
Cale to wybrzeze wypietrza sie z szybkoscia 8mm na rok. Slady epoki brazu sa na wysokosci okolo 30m.

Tak powinny wygladac dojscia do jagodek...

To bardzo fajny szlak turystyczny

Pieknie piorun skrecil to drzewo...

Sympatyczne dziewcze w restauracji na gorze powiedzialo mi, ze na przejscie tego szlaku potrzeba caly dzien...

...inny zapytany "tubylec" powiedzial mi, ze wystarcza 4 godziny...

...chyba jednak trzeba bylo posluchac glosu kobiety...

...ale warto bylo tu przyjsc

Ten "kanion" ma 200m dlugosci

Na kolejnym szczycie

Niebo plonie

Z wnetrza... Niesamowity poglos i wrazenia nie do opisania

Wreszcie zeszlismy na brzeg morza

Marzenie - wreszcie dojsc do auta...

Ta ciemna plamka na tej scianie to grota, w ktorej bylismy

Pod wplywem pewnej prosby wracamy w okolice Solleftea. To kosciolek z XV wieku w Liden

Tu wlasnie zostal pochowany wczesniej wspominany Magnus Huss / "specjslista" od oprozniania jezior/. Niestety zachowala sie tylko ta tablica.

Wnetrze kosciolka

To wnetrze innego kosciolka z XV wieku, ale ten zostal gruntownie przebudowany i odnowiony w XIX wieku. W zasadzie pozostalo tylko to sklepienie.

Przed 9-cioma laty jezdzilem ta droga. 20-stominutowa ulewa spowodowala, ze droga przestala istniec. Oto co z niej zostalo:

Juz prawie w domu i tez jest co podziwiac

A moje roze czekaly cierpliwie...
 |